Kilka słów o zaburzeniach odżywiania

Co zrobić, kiedy zajadasz stres?

Gorące brownie z lodami i kubek kakao z czapą bitej śmietany – tak wielu z nas wyobraża sobie najlepsze lekarstwo na smutki i jesienną chandrę. W Internecie znajdziemy masę niesamowitych przepisów na wysokokaloryczne przysmaki, których autorzy zachwalają, że zapewnią nam natychmiastową poprawę humoru. W mediach społecznościowych zalewa nas tzw. food porn – zdjęcia wymyślnych, często przesadzonych potraw, typu shake lodowy udekorowany różowym donutem i górką kremu obsypaną cukrowymi gwiazdkami. Z drugiej strony, otrzymujemy od mediów przekaz, że mamy zaciekle walczyć o szczupłą sylwetkę i zdrowy wygląd. Jak się odnaleźć w tym wszystkim?

Dla wielu osób jedzenie jest sposobem na poprawę nastroju i „samoleczenie” różnych problemów. Normalne jedzenie jest kontrolowane przez człowieka, służy tylko zaspokajaniu głodu i nie wzbudza emocji.

Jeżeli zauważasz, że tracisz kontrolę nad swoim odżywianiem, i nie służy ci ono przede wszystkim do zaopatrywania twojego ciała w niezbędne substancje, być może borykasz się z zaburzeniami odżywiania

Termin zaburzenia odżywiania kojarzy ci się zapewne przede wszystkim z dobrze znaną anoreksją, być może masz wśród znajomych kogoś obsesyjnie odchudzającego się i ograniczającego jedzenie.

Jednak anoreksja to tylko jedna z postaci zaburzeń odżywiania, a osoby, które na nie cierpią, niekoniecznie są skrajnie chude – mogą być otyłe lub często zachowywać normalną masę ciała.

W tym artykule przeczytasz o innych najczęstszych typach zaburzeń odżywiania, m.in. wymienianych przez DSM-5 (to taki najnowocześniejszy amerykański podręcznik psychiatrii).

jadłowstręt psychiczny

świadome ograniczanie jedzenia lub/i stosowanie morderczych treningów prowadzące do nadmiernej utraty masy ciała i postępującego wyniszczenia.

Występowanie napadów objadania się, podczas których w ciągu krótkiego czasu (ok. 2 godzin), osoba pochłania w sposób niekontrolowany ilość jedzenia o wartości energetycznej odpowiadającej zapotrzebowaniu nawet na kilka dni. Następnie, w poczuciu winy i wstrętu do siebie, stosowane są różne sposoby na odwrócenie efektu objadania się – prowokowanie wymiotów, stosowanie środków przeczyszczających, głodówek lub nadmiernie intensywnych treningów.

Świadome nadmierne objadanie się pod wpływem stresu, mające na celu szybką poprawę nastroju i rozładowanie negatywnych emocji.

binge eating disorder

Przymusowe, szybkie zjadanie dużych ilości pokarmu, niekoniecznie pod wpływem stresu. Osoba taka ma wrażenie, że jest pod wpływem transu, nie ma żadnej kontroli nad czynnością jedzenia. Zjada wówczas wszystko, co uda jej się znaleźć, niekoniecznie wybierając produkty konkretnego rodzaju (jak słodycze). To, co odróżnia to zaburzenie od bulimii to brak działań kompensujących napady (jak wymioty).

Wstawanie w nocy i podjadanie, nawet małych porcji; niekoniecznie wiąże się z nadwagą. Czasami osoba taka nie może zasnąć, jeżeli czegoś nie zje.

Napadowe, przymusowe spożywanie niejadalnych rzeczy (np. papier).

Niektórzy specjaliści twierdzą, że jedzenie może uzależniać tak samo, jak alkohol, hazard albo inne używki. Najbardziej uzależniające są produkty o wysokim indeksie glikemicznym, czyli głównie słodycze. Osoba taka nie jest w stanie wykluczyć z diety takich produktów, ponieważ odczuwa silne objawy psychicznego uzależnienia – aktywne poszukiwanie, obsesyjne myślenie o preferowanym pokarmie.

To dość nowy termin, używany w przypadku zaburzeń, w których pacjent przywiązuje nadmierną wagę do różnie rozumianego „zdrowego odżywiania” – stosując restrykcyjną dietę z eliminacją różnego rodzaju produktów, ortodoksyjnie pilnując pór i ilości posiłków. Osoby takie nadmiernie emocjonalnie reagują na zmiany w rytmie posiłków, często preferują jedzenie w samotności, izolują się od swojego otoczenia, poświęcają ogromną ilość czasu na przygotowywanie wybranych przez siebie potraw, zaniedbując inne sfery życia.

Tyle na temat klasyfikacji.

Dlaczego jednak jedzenie, szczególnie kaloryczne i niezdrowe tak bardzo nas kusi?

Wynika to z naszego biologicznego zaprogramowania. Nasi przodkowie zaciekle walczyli o pożywienie, dlatego wszystkie pokarmy zapewniające dużą podaż energii i rzadkich mikroelementów – słodkie, tłuste i słone – są przez ludzi preferowane. Ponadto, nagły zastrzyk energii w postaci łatwo i szybko przyswajalnych cukrów prostych wywołuje w naszym mózgu krótkotrwałą euforię, porównywaną nawet do działania amfetaminy! Niestety, poprawa nastroju po zjedzeniu czegoś kalorycznego jest bardzo krótkotrwała, a w długoterminowym znaczeniu, zajadanie stresu powoduje pogłębiające się pogorszenie nastroju – przez pogarszanie się zadowolenia z własnego wyglądu i wydolności fizycznej.

Jak wobec tego możemy sobie z tym poradzić?

Już sama ŚWIADOMOŚĆ tego, że kusząc się na atrakcyjny, wysokokaloryczny posiłek, próbujemy właśnie uporać się ze stresem, może być pomocna.

Jeżeli jesteśmy świadomi tego mechanizmu, możemy mu się racjonalnie przeciwstawić i znaleźć bardziej konstruktywną metodę na poprawę nastroju – rozmowę z kimś bliskim, ulubioną formę aktywności fizycznej. Ruch to świetna metoda na rozładowanie złych emocji – wyzwala endorfiny, czyli hormony szczęścia i poprawia naszą sprawność i samoocenę.

Czasem jednak, przyczyny zaburzeń odżywiania są głębokie – wynikają z poważnych problemów w rodzinie albo w szkole.

Wówczas bardzo przyda nam się rozmowa z psychologiem i podjęcie psychoterapii – samodzielnie, w grupie lub wraz z rodziną.
Psychoterapeuta pomoże ci zidentyfikować problem, który jest przyczyną twojego zaburzenia i nauczy cię, jak zmienić szkodliwe nawyki.

Często przydaje się również pomoc LEKARZA PSYCHIATRY

– szczególnie, kiedy zaburzeniom odżywiania towarzyszą objawy zaburzeń lękowych [link do artykułu o zab. Lękowych ] lub objawy depresyjne – przewlekły smutek, obwinianie się, brak chęci do życia i myśli rezygnacyjne. Lekarz może podjąć decyzję o włączeniu leku. Najczęściej stosowane są łagodne leki przeciwdepresyjne (niektóre z nich zmniejszają nadmierny apetyt). Nie bój się ich stosować – nie uzależniają, nie zmieniają świadomości i są bezpieczne dla pacjenta.